LOGOWANIE

Nazwa użytkownika
Hasło
Zapamiętaj hasło

TABELA RUNDY ZASADNICZEJ

Lp. Drużyna M P S
1. KS CAMPER WYSZKÓW 0 0
2. 0 0
3. 0 0
4. 0 0
5. 0 0
6. 0 0
7. 0 0
8. 0 0
9. 0 0
10. 0 0
11. 0 0

JESTEŚMY NA FACEBOOK'U

2014-02-01
Ciężkie, wyszarpane zwycięstwo z Kęczaninem daje Camperowi dwa punkty i utrzymanie na 2 miejscu

KS Camper Wyszków - UMKS Kęczanin Kęty

3:2 (24:26, 30:28, 22:25, 27:25, 15:13)


W pierwszym secie sobotniego meczu wyszkowianie prowadzili zaciętą walkę z Kęczaninem, jednak błędy głównie w przyjęciu zagrywki pozwoliły podopiecznym Marka Błasiaka zwyciężyć na przewagi 26:24. W składzie Campera od pierwszego seta wystąpili: Rutecki, Wójcik, Urbanowicz, Zrajkowski, Szulik, Świirydowicz oraz Zalewski i Stańczak. 

Druga odsłona dostarczyła tłumnie zgromadzonym kibicom ogromu emocji. Ponownie walka w trakcie seta oscylowała w granicach remisu, raz wyszkowianie prowadzili, za chwilę kęczanie. O końcowym roztrzygnięciu decydowała końcówka, w której to siatkarze z Kęt objęli wysokie prowadzenie 23:19. Kiedy Camper zdobył punkt, a w pole zagrywki powędrował Tomasz Rutecki, z trybun wszyscy dopingowali najlepszego siatkarza z meczu z Będzinem, by ten dał z siebie wszystko. Tak też się stało, Tomasz nie wstrzymał ręki na zagrywce, a jego koledzy wykorzystali każdą nadarzającą się okazję do odrabiania strat. W efekcie sztuka ta, rzutem na taśmę została wykonana. Zespoły jeszcze długo wymieniały ciosy na przewagi, ale dzięki doskonałej grze w bloku Dariusza Szulika oraz jego asie serwisowym na tablicy wyników widniał już remis w setach 1:1 (30:28). Zwycięstwo w drugiej odsłonie zostało okupione niegroźną w skutkach kontuzją Sebastiana Wójcika, który po jednym z ataków zderzył się głową z blokującym rywali. Po interwencji lekarskiej Sebastian wrócił na parkiet na samym początku trzeciej partii. 


Na pierwszej przerwie technicznej Camper prowadził po ataku Jakuba Urbanowicza 8:7. Wynik 13:13 ukazał się na tablicy po akcji w wykonaniu trenera przyjezdnych Marka Błasiaka, który za swoje nerwowe zachowanie i gesty w kierunku arbitrów otrzymał czerwoną kartkę. Od początku czwartego seta w zespole z Wyszkowa rozgrywał Konrad Woroniecki, zaś atakował Łukasz Kaczorowski. Trener Such zmienił ten duet Zrajkowskim i Urbanowiczem. W dalszym ciągu jednak Camper miał problem z ominięciem bloku rywala, a Kęczanin dokonał tego, czego nie udało mu się w poprzednim secie. Czwarty zakończył się wynikiem 25:22 i było już 2:1 dla przyjezdnych. 


Po zmianie stron Tomasza Ruteckiego zastąpił Paweł Pietkiewicz, na atak powrócił natomiast Łukasz Kaczorowski. Gra Campera mimo to dalece odbiegała od tej, z przed tygodnia bądź dwóch. Na pierwszej przerwie technicznej Kęczanie prowadzili 8:7. Po autowym ataku Pawła Pietkiewicza było 9:8. Czym bliżej końca, tym Kęczanin uciekał z wynikiem. Wyszkowianie po raz kolejny dowiedli, że w siatkówce warto grać do samego końca. Mimo piłki meczowej 23:24 nie odpuścili i wrócili z dalekiej podróży efektownie wygrywając czwartą odsłonę 27:25. Duża w tym zasługa ponownie Dariusza Szulika oraz Bartka Zrajkowskiego, który przyłożył ręce w bloku, w ostatniej akcji po prostej, dzięki czemu zablokował atakującego z Kęt. Rozpoczął się tie-break.


Camper na samym początku prowadził 3:1 po udanych akcjach Kaczorowskiego. Dobra gra wyszkowskiego zespołu skutkowało prowadzeniem , do zmiany stron 8:6. Po kolejnym atomowym zbiciu popularnego "Kaczora" było 10:7. Zagrywka Kacpera Popika i kontry drużyny z Kęt przyniosły jej remis 10:10. Na parkiecie w między czasie pojawili się Urbanowicz i Woroniecki, zastępując bardzo dobrze spisujących się Zrajkowskiego i Kaczorowskiego. Kiedy Dariusz Szulik uderzył z przechodzącej piłki Camper prowadził 12:10. Wówczas o przerwę poprosił Marek Błasiak, wciąż wściekły i żywiołowo reagujący szkoleniowiec gości. Wydawało się, że wynik zmierza ku zwycięstwu Campera, jednak w samej końcówcę minimalnie pomylił się Pietkiewicz, ocierając piłką o antenkę (13:13). Chwilę potem naprawił swój błąd atakiem po bloku i była piłka meczowa. Pojedyńczym blokiem zakończył spotkanie Łukasz Kaczorowski. 


Widzowie byli świadkami długiego (ponad 2,5 godziny), wyrównanego, pełnego nerwów i wrażeń meczu. Wyszkowianie dwukrotnie wychodzili z głębokich opresji, w drugim i czwartym secie, by ostatecznie przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Należą się im za to brawa, jednak Jan Such z pewnością będzie miał dużo do powiedzenia swoim zawodnikom w szatni, przygotowując ich na czwartkowy mecz z KPS'em Siedlce. Póki co dwa punkty zostają w Wyszkowie i Camper utrzymał drugie miejsce w tabeli. 

Musisz się zalogować, aby móc komentować.

avatar
Heniek Bojownik
2014-02-01 21:33:27
Już przyzwycziliśmy się do tego,że mecze Campera to wielkie emocje.Nie inaczej było i tym razem.Gorący tie-break i puls 150 uderzeń na minutę.Klub Kibica jak zwykle wzorowo.Brawo Robert,Adam i reszta żółto-biało-błękitnejferajny!!!